Zwracając uwagę na chęci tworzenia zróżnicowanego content’u, czas na coś o mojej historii. Planuję, żeby ta część wpisów była ułożona chronologicznie więc ten wpis obejmie sam początek tej ścieżki. Ścieżki, którą ja już przeszedłem, ale dla Was może okazać się inspiracją, bądź motywacją. Doświadczona część z Was może przypomnieć sobie podobne chwile na swojej ścieżce i uśmiechać się nostalgicznie pod nosem. Tym razem będzie szybko i krótko, 3 akapity, to co? Zaczynajmy!

Niedoszły adwokat

Od podstawówki myślałem o karierze adwokata! Oglądałem liczne filmy i seriale o tej tematyce (w tym ukochane „W garniturach„), czytałem książki na ten temat. Do dziś na półce mam „Podstawy prawa w pytaniach i odpowiedziach”. W trakcie liceum, mimo profilu matematyczno-fizycznego, chodziłem na dodatkowe zajęcia z Wiedzy o Społeczeństwie. Ale wszystko się zmieniło. Już na początku klasy maturalnej poczułem, że chcę zostać inżynierem. A dokładniej, studiować coś, co ma w sobie matematykę.

W czasie liceum załapałem dziwną fazę, i sporo czasu poświęcałem na rozwiązywanie zadań. Opłaciło się! Przeszedłem pierwszy etap olimpiady matematycznej, miałem świetny wynik z matury (prawie 100% z rozszerzenia!), ale przede wszystkim…. byłem na finale pewnego konkursu w Warszawie, gdzie nocleg zapewnił nam kuzyn znajomego, z którym pojechałem na konkurs. Kuzyn ten, jak się możecie domyślić, był programistą. Widząc w jakim żył standardzie, oraz jak pasjonująco opowiadał o swojej pracy, zdecydowałem się pójść na informatykę. Jeden wieczór, który zmienił moje życie. Dodatkowo, spędzony w świetnej atmosferze grając w wspaniałą planszówkę Carcassonne.

Przygotowania do pierwszego roku

W końcu pojawiły się wyniki rekrutacji, które ujawniły, że aż piątka moich znajomych wybiera się ze mną na informatykę. Świetnie! Nienawidzę być sam, a to byli (i są) naprawdę świetni ludzie. Wśród nich był prawdziwy programista, który pracował już w czasie liceum. Ja wtedy nie wiedziałem jeszcze nic o programowaniu, więc wziąłem się za nadrabianie zaległości. Na pierwszy ogień poszła Symfonia C++ Standard, czyli dwutomowa „powieść”, która pozwoliła mi poznać świat programowania. Czytałem ją z niemałą dozą ciekawości, jednak nie była to prosta lektura. Ciężko było się skupić, gdy wokół tyle do roboty! Na szczęście wakacje przed studiami są najdłuższymi w życiu. Udało mi się więc pochłonąć oba tomy, jak i napisać parę prostych programów. Wśród nich na pewno znalazły się takie jak: prosty kalkulator, gra Snake, zadania algorytmiczne czy kalendarz wydarzeń, który dane trzymał w pliku tekstowym. Bo kto na tym etapie myśli o bazach danych?

Pierwszy rok

Pierwszy wpis i od razu taki okres czasu przerobiony! Kolejne już nie będą tak pędzić, jednak trzeba zaznaczyć czemu tak jest. Okres ten był ciężki i nudny. Dużo się uczyłem, czy to na uczelnie czy indywidualnie, starałem się, byłem przykładnym studentem. Oczywiście na piwo ze znajomymi też zawsze znalazł się czas. Ale był to ciężki rok, który z perspektywy czasu bardzo się opłacił. Parę razy chciałem to olać, parę razy byłem bliski załamania, kilkadziesiąt razy przeklinałem pod nosem i kilkadziesiąt razy uśmiechałem się, gdy w końcu coś zrozumiałem. Powtórzę, nie był to prosty rok, jednak nie ma za dużo o nim do powiedzenia. W tym czasie zebrałem wiedzę teoretyczną, liznąłem wiedzy praktycznej, zapoznałem się z rynkiem IT w okolicy. Zdobyłem solidne podstawy pod dalszy rozwój. A właśnie o to chodzi na studiach, prawda?

I to już czas kończyć ten wpis, gdyż opisuje on już w całości początki mojej drogi. Zawiera on moje rozterki na temat wyboru studiów, wydarzenie, które zmieniło moje życie oraz podkreśliło, że ta droga nie była prosta i przyjemna. Początki rzadko takie są. Ale nie muszą być, ważne co jest dalej.

Dziękuję Wam za obecność i przeczytanie tego wpisu, mam nadzieję że Wam się podobał! Dajcie znać czy chcecie kolejnych wpisów z tej serii, a w nich między innymi zdobycie pierwszej pracy, opisanie zdziwienia, które mnie uderzyło podczas pierwszych tygodni pracy, czy rozmowa rekrutacyjnej w jednej z największych firm IT na świecie.

A jeśli nie widzieliście jeszcze pierwszego technicznego wpisu na blogu to z przyjemnością odsyłam Was do niego tutaj.

Na sam koniec, tradycyjnie, dobra nutka!

Kategorie: Moja Droga

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *